wtorek, 8 listopada 2011

Duże zmiany...

W sobotę dostałam wypowiedzenie z pracy. Cóż, zdarza się. Nie płaczę, nie cierpię, w sumie to już nawet nie jestem w lekkim szoku... Bo nie ukrywam na początku byłam. Pierwsze przed oczami stanęło mi konto bankowe, później perspektywa 'pustych' 8 godzin w ciągu dnia, ale z czasem człowiek zaczyna sobie planować czas inaczej. Posprzątam mieszkanie. Umyję okna. Obiecałam też przyszłej szwagierce odbierać dziecko z przedszkola jak nie będą w stanie. Może też w końcu poobrabiam zdjęcia i powrzucam na bloga co nieco....
Oczywiście szukam jakiejś nowej pracy. A jakże! Przecież nie można osiąść na laurach i zostać np. kurą domową - przez zasiedzenie... Chociaż pewnie obiadki bym chętnie popichciła =)
Tymczasem cieszę się perspektywą kolejnego wyjazdu do Holandii pod koniec roku. Oj będzie się działo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz